sobota, 26 lipca 2014

#6 Harry Styles

-Dziękuję! - pisnęłaś gdy tylko wyjęłaś nową, krótką sukienkę od przyjaciółki.
-Na imprezie będziesz wyglądać na pewno najładniej. Zrobimy ci makijaż i włoski. Będziesz piękna. No i myślę, że przykujesz uwagę wielu chłopaków. - uśmiechnęła się.
-[t.i.] wiesz, że chodzi mi nie tylko o to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Impreza sylwestrowa jest dla mnie ważna! 
-Ale nie zaszkodzi się popisać - znowu się uśmiechnęła.
 Weszłaś do łazienki by przymierzyć nową sukienkę od twojej kochanej przyjaciółki. Strój nie miał ramiączek więc gdy tylko go włożyłaś poczułaś chłód jaki panował w łazience. Przeglądnęłaś się w lustrze obracając i sprawdzając jak na tobie leży nowe ubranie. Sukienka rzeczywiście była krótka, ale wyglądała bardzo ładnie, była dość obcisła i podkreślała twoją figurę. Po chwili usłyszałaś pukanie do drzwi toaletki.
-Już już idę - odpowiedziałaś tylko, jeszcze raz się obróciłaś i wyszłaś z łazienki. 
-Wyglądasz ślicznie! - wykrzyknęła [i.t.p] - pięknie! Jeszcze tylko make-up, fryzurka i buty. 
-Nie mam raczej butów do tej sukienki. Wiesz, że moja mama nie przepada za szpilkami...
-Ile ty masz lat? Dziesięć? Kochana masz już siedemnaście lat, myślę, że możesz już ubierać co chcesz.
-W sumie masz rację... - zamyśliłaś się. Jakie buty ubierzesz jeśli w twojej szafie znajdują się same trampki, baletki i buty na niskim koturnie, które w ogóle nie pasują do takiej sukienki.
-Nie martw się, o wszystkim pomyślałam. - powiedziała nagle dziewczyna i wręczyła ci pudełko. Spodziewałaś się, że będą tam jakieś szpilki, pewnie takie, których nikt już nie potrzebuje, jednak gdy otworzyłaś pudełko, ukazały ci się piękne, czarne, brokatowe, wysokie szpilki.
-Ojeju! Marzyłam o takich! Dziękuję! - podskoczyłaś, przytuliłaś przyjaciółkę i wzięłaś buty. 
 W odpowiedzi zachichotała i dodała:
-Przymierzaj. Będą wyglądać przepięknie z tą sukienką. Świeci się jak one, jest czarna jak one. Będzie świetnie! - Klasnęła w dłonie. Wyjęłaś cudeńka powoli z pudełka, jakby to były porcelanowe szpileczki. Położyłaś je na podłodze i siadając na kanapie włożyłaś powoli do nich stopy. Były bardzo wygodne. Teraz tylko wstać i przejść kilka kroków nie zabijając się. Powoli się podniosłaś, ale stałaś niepewnie, więc by nie stracić równowagi rozłożyłaś ręce.
-Boskie - nie mogłaś nic innego powiedzieć. Zrobiłaś kilka kroków. Jeden, jedyny problem - jeśli miałaś problem z chodzeniem w takich butach, to co dopiero będzie z tańczeniem i skakaniem? Na razie o tym nie myślałaś. Byłaś za bardzo przepełniona radością. Na całe szczęście z każdą chwilą czułaś się pewniej w tych butach. 
-Impreza za trzy godziny. Mam nadzieję, że zdążymy - szybko dodała [i.t.p] i wyjęła ze swojej nowej torebki tusz do rzęs, eyeliner, cienie do powiek o różnych barwach, jakieś pudełko, puder, szminkę i inne kosmetyki, dzięki którym będziesz wyglądać jeszcze ładniej. - Pierwsze użyjemy tego - wzięła szczotkę do włosów, prostownicę i spray dzięki któremu twoje włosy będą lśnić. Gdy już zrobiła porządek na twojej głowie zajęła się twarzą. Na początek nałożyła troszkę pudru, a potem pomalowała twoje oczy cieniami do powiek. Przy kącikach twoich pięknych oczu dała biały kolor, który przechodził w szary, a na końcu w czarny. Przejechała delikatnie kilka razy tuszem do rzęs i zrobiła ci kreskę eyeliner'em w stylu Amy Whinehouse, ale kreski były cieńsze i krótsze. Przyjaciółka zabraniała patrzyć ci do lustra. Od czasu założenia butów nie widziałaś się w lustrze. Potem zajęła się ustami, a na twoich policzkach zagościł śliczny róż do policzków. Na samym końcu nałożyła na ciebie jeszcze troszkę pudru. Gdybyś miała opisać komuś te wszystkie zabiegi wydawało by ci się, że zrobiła z ciebie totalną tapetę jednak wbrew pozorom wyglądałaś dość naturalnie, a makijaż nie był przesadny. Potem wzięła do ręki pudełko.
-Zamknij oczy, to jest niespodzianka - dodała, a gdy zamknęłaś oczy poczułaś coś zimnego na szyi i karku oraz na nadgarstku. Po chwili również wyczułaś, że nie masz już swoich kolczyków, ale na twoich uszach zawisło coś cięższego. - Gotowe - usłyszałaś i otworzyłaś oczy. 
 Wstałaś i podeszłaś do szafy, na drzwiach której wisiało wielkie lustro.
-O jeny... - przyłożyłaś ręce do ust. Nie mogłaś wydusić z siebie słowa. Wyglądałaś prześlicznie. - Nie wiem jak ci dziękować - dodałaś dotykając wielki, ozdobny, czarny naszyjnik, który wisiał na twojej szyi. Podeszłaś bliżej do lustra by przyjrzeć się makijażowi. Jednym słowem, byłaś ZACHWYCONA. 

****

 Gdy tylko podjechałyście do wielkiego domu twojego przyjaciela ze szkoły, który organizował tą imprezę, usłyszałyście głośną muzykę. Byłaś bardzo podekscytowana. Wysiadłaś z samochodu, gdy tylko podbiegła do ciebie koleżanka i jej chłopak. Pochwalili twój strój i wygląd. Jednak tuż po tym zjawili się przy tobie dwie dziewczyny, które wyjątkowo cię nie lubiły. Stałaś wtedy za domem kolegi, przy basenie. Nie było tam zbyt wiele osób, ze względu na to, że w domu chłopaka były różne gry takie jak 'butelka' i konkursy. Stałaś przy niebieskim, oświetlonym basenie. Przy ścianie siedział jakiś chłopak w brązowych włosach a obok wielkiego okna tańczyła dwójka przyjaciół. W końcu podeszła do ciebie [imię dziewczyny, której nie lubisz] i jej banda. 
-Co myślisz? Że jak kupisz nową sukienkę to już będziesz piękna? - zaczęła do ciebie krzyczeć machając palcem przed twoją twarzą.
-Spadaj - powiedziałaś tylko. Jak zawsze szukała zaczepki. Nigdy pierwsza do niej nic nie mówiłaś, zawsze starałaś się ją olać, ale ona cię prowokowała i zaczepiała. - Co znów chcesz? Zazdrosna? - spytałaś i popatrzyłaś jej prosto w oczy.
-Phi! Ja zazdrosna o to coś? - pisnęła wskazując na ciebie palcem. Zdenerwowana uderzyłaś ją w dłoń. - jaki prawem mnie dotknęłaś?! - wykrzyknęła i popchnęła cię. Już spadałaś, prawie wylądowałaś w basenie, kiedy ktoś cię złapał. Był to chłopak, którego poprzednio przyuważyłaś, ale nie zwracałaś na niego specjalnej uwagi. Najwidoczniej przyglądał się całej sytuacji i w odpowiednim momencie zareagował. Uratował cię od ośmieszenia się, rozmycia makijażu i zepsucia ślicznego wyglądu. Gdy tylko stanęłaś puścił cię i podszedł do twojego wroga. Patrzył się prosto w jej oczy, był bardzo blisko niej.
-Pilnuj się, dobrze ci radzę - powiedział i zrobił krok w tył. 
-A bo co? Uderzysz mnie Harry? 
-Ta.. - już chciał powiedzieć, że tak jednak urwał, gdy jego oczom ukazał się jakiś umięśniony chłopak w bejsbolówce. Na jego widok dziewczyna wykrzyknęła, że Harry jej grozi. Teraz ty miałaś pole do popisu. Widziałaś, że prawdopodobnie partner twojego wroga, zaraz uderzy Harry'ego. Tak też się stało. Został on poczęstowany mocnym uderzeniem w twarz.
-Ty, nie dotykasz jej i trzymasz się od niej z daleka. - znów uderzył bezbronnego chłopaka. On przy nim był małym chłopczykiem. Szybkim krokiem podeszłaś do gromadki ludzi. Bez żadnego zastanawiania nastąpiłaś bardzo mocno na nogę wielkiego blondyna, uderzyłaś go pięścią w brzuch i kopnęłaś z kolana, po czym szybko pobiłaś po głowie wroga, szarpnęłaś ją mocno za włosy i ciągnąc za rękę chłopaka z brązowymi lokami wbiegłaś do domu. Przebiliście się przez tłum. Zdołaliście usłyszeć krzyki waszych wrogów i bardzo szybko wbiegliście do małej toaletki zamykając się na klucz. Zgasiłaś światło. Szybko oddychałaś nie mogąc uwierzyć, że biegłaś w tych butach. Usłyszeliście kroki. 
-Tylko dorwę tą dziewczynę, to jej całe te włosy wyrwę, a ten chłopak ma u mnie przechlapane!
-Misiu, znajdź ją!!!
 Jeszcze bardziej przysunęliśmy się do ściany. Wstrzymaliśmy oddech. Usłyszeliśmy mocne uderzenia w drzwi, trwały one krótko bo ktoś zawołał wredną parę. Gdy tylko się oddalili włączyliśmy światło w łazience.
-Harry - powiedział chłopak podając mi rękę.
-[t.i.].. Miło mi. - uścisnęłaś jego dłoń. 
-Dzięki, że się wstawiłaś za mną. Podziwiam cię za to co zrobiłaś. - podszedł do ciebie.
-Ja dziękuję, za złapanie mnie. - uśmiechnęłaś się. Chłopak popatrzył na ciebie. Przyjrzał się twojej sukience, butom i makijażowi. 
-Bardzo ładnie wyglądasz - powiedział nieco zawstydzony.
-Dziękuję - zarumieniłaś się, ale przez ilość pudru i różu na twoich policzkach, rumieniec nie był widoczny, ewentualnie dodawał ci uroku. - Muszę ci coś powiedzieć - zaczęłaś. - To jest bardzo ważne. 
 Do waszych uszu doszedł hałas skaczącej młodzieży do piosenki ,,Starships''. Po tym usłyszeliście jak ktoś mówi do mikrofonu: 
-Za minutę nowy rok!! - w odpowiedzi wszyscy bili brawo. Postanowiłaś, że powiesz chłopakowi tą ważną rzecz i wyjdziecie z łazienki, by zdążyć na chlapanie się szampanem. 
-Mów, o co chodzi.. - zdałaś sobie sprawę z tego, że chłopak obawia się czegoś nie miłego z twoich ust.
-Pamiętasz jak nie było mnie w szkole przez miesiąc? 
-Tak pamiętam i nie wiem nadal czemu. 
-Ze względu na ciebie - powiedziałaś zawstydzona drapiąc się nerwowo po ręce. 
-Na mnie? - spytał zdziwiony. 
-Myślałam, że przeczytałeś mój liścik z lekcji z [i.t.p]. 
-Nic nie przeczytałem, ale jak już zaczęłaś, to możesz powiedzieć co w nim było i jaki to miało związek z twoją nieobecnością?
-Ehh..pewnie i tak się domyślasz.... Po prostu... - zgasiłaś światło - zakochałam się w tobie, ale nigdy nie umiałam się do ciebie odezwać i wiesz.. myślałam, że to przeczytałeś i udawałam, że jestem chora. bo bałam się twojej reakcji...
-Tylko... - zapalił światło - tylko.. ja też wstydzę się powiedzieć co czuję, jestem ogólnie nieśmiały i też cię kocham. 
 Chłopak pociągnął cię za rękę i wyszliście z toalety, a po chwili znaleźliście się w małym ogrodzie chłopaka. Usłyszeliście: SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! Niebo rozświetliły fajerwerki i wtedy Harry cię pocałował. Zadowoleni wbiegliście do pokoju, gdzie było najwięcej osób i zostaliście oblani szampanem. Wskoczyłaś w ramiona chłopaka i gdy trzymał cię na rękach usłyszeliście [i.t.p]:
-[t.i]! Udało się! 
 Zaśmiałaś się tylko i chłopak 'odłożył' cię. Tańczyliście w trójkę do jakiejś skocznej piosenki Rihanny, potem z głośników wypłynął Eminem z piosenką ,,without me''. Następnie jakaś zakochana para zażyczyła sobie piosenkę ,,When I was your man'' i zaczęliście wolno tańczyć. 
 Na sam koniec stwierdziłaś, że była to najlepsza impreza sylwestrowa w całym twoim życiu. 

THE END <3


Kochani, przepraszam, że ostatnio dodaję mniej imaginów. Mam nadzieję, że ten wam się spodoba :)! 
Pozdrawiam C:

~Księżniczka Zayna *-*

wtorek, 22 lipca 2014

#5 Liam Payne

 [i.t.b] - imię twojej babci

Cóż za męczący dzień.. - pomyślałaś i położyłaś się na łóżku. Dzisiaj byłaś na wsi u babci i bardzo długo jej pomagałaś. Praktycznie cały dzień. Gdy wracałaś musiałaś 1/4 drogi iść na nogach, bo zepsuł się samochód. Byłaś bardzo zmęczona.
Już usypiałaś, gdy usłyszałaś dzwonek do drzwi. Byłaś zdziwiona, bo kto przychodzi w odwiedziny o godzinie 21?? Podeszłaś powoli do drzwi i otworzyłaś je. Ukazał ci się w nich jakiś nieznajomy mężczyzna.
-Czy tu mieszka [i.t.p]? - zapytał drapiąc się po głowie.
-Nie, a kim jesteś? - spytałaś niepewnie.
-Szukam [i.t.p].
-Wiem, gdzie mieszka, ale ci nie powiem, bo nie wiem kim jesteś. Dobranoc.
Już chciałaś zamknąć drzwi przed mężczyzną, ale ten podłożył nogę, więc nie dałaś rady ich zamknąć.
-Powiesz gdzie mieszka? - zadał pytanie i wszedł do środka.
-Odejdź, albo zadzwonię po policję.
-Od razu po policję? - zaśmiał się.
-Wyjdź stąd! - wrzasnęłaś, kopnęłaś go w brzuch, nastąpiłaś na nogę i uderzając ręką w głowę wyrzuciłaś z domu, zamykając drzwi na klucz. Odetchnęłaś. Kurs obrony w gimnazjum się przydał.
 Przestraszona po chwili usiadłaś przy drzwiach, z obawą, że obcy jeszcze stoi przed domem. Zerknęłaś przez okno. Tak. Był tam nadal. Gwałtownym ruchem zasłoniłaś zasłony. Nagle usłyszałaś pukanie w okno. Serce zaczęło ci szybciej bić. Powoli wyjęłaś telefon i wybrałaś numer do twojego przyjaciela Liama. Mieszkał on niedaleko.
-Halo?Liam? - odezwałaś się bardzo cicho.
-Hej, wiesz która godzina? - zapytał zaspanym głosem.
-Wiem, ale Liam błagam przyjdź jak najszybciej jakiś mężczyzna stoi przed moim domem i nie chce mi dać spokoju - powiedziałaś zduszonym głosem, po czym usłyszałaś bardzo głoście uderzenia w drzwi - błagam, jak najszybciej, boję się, że mi wybije okno, czy coś.
-Spokojnie [t.i] już biegnę.
-Dziękuję - rozłączyłaś się i trzymając drzwi schowałaś telefon. Czekałaś. Po twojej głowie zaczęły krążyć myśli, że Liam się nie zjawi, jednak chwilkę po tym usłyszałaś ponowne stukanie w okno. Powoli zerknęłaś. Ufff Liaam. Odetchnęłaś głęboko i wpuściłaś go do domu. Gdy tylko wszedł, zamknęłaś drzwi i przytuliłaś się do niego.
-Liam! Dziękuję, że jesteś! Co z tym facetem? Już go niema?
-Policja go wzięła.
-Uff..
-Był poszukiwany od kilku miesięcy.
-Dziękuję, że przyszedłeś. Wiesz jak się bałam?
-Spodziewam się. Wiesz... słyszałem twój głos w telefonie i spodziewałem się jak bardzo się boisz. Ale zawsze jeśli się będziesz bała, to pisz, dzwoń. - uśmiechnął się.
-Dzięki - znów się przytuliłaś.
-Jutro rano przyjdę do ciebie, ok? Bo jestem bardzo śpiący.
-Spoko, ja też jestem śpiąca i zmęczona. Byłam u [i.t.b] i pomagałam jej. Jeśli mam być szczera, trochę boję się zostać sama w domu.
-Kiedy wracają twoi rodzice? - spytał ziewając.
-Za pięć dni dopiero. Dobra, widzę, że zaraz tu uśniesz to idź. - uśmiechnęłaś się i pomachałaś mu. Chłopak otworzył drzwi i wyszedł. Przekręciłaś klucz i poszłaś spać. Na szczęście usnęłaś.
 Rano obudziło cię pukanie do drzwi. Wiedziałaś, że to Liam. Nie spieszyłaś się, nie chciało ci się nawet przebierać. Liam wiedział, że jesteś troszkę leniwa więc czekał spokojnie, aż mu otworzysz.
-Hej hej - przywitał się, gdy tylko cię zobaczył.
-Cześć cześć - również się przywitałaś i zaśmiałaś się. Chłopak wszedł do domu. - Rozgość się, ja zrobię herbatę i muszę się umyć, uczesać, ubrać i tak dalej..
-Spoko. - chłopak usiadł na kanapie, a ty, by się nie nudził, włączyłaś mu telewizję.
 Szybko wskoczyłaś w niskie, niebieskie converse'y, białe, krótkie spodenki, koszulkę z [twoja szczczęśliwa liczba] i upięłaś włosy w wysokiego koczka dopinając spinkę - kokardkę koloru twoich butów. Po chwili ukazałaś się przed Liamem z herbatą i ciastem, które dała ci babcia.
-Proszę bardzo - położyłaś wszystko na stole i usiadłaś obok chłopaka. Zrobił łyk herbaty i zaczął:
-W ogóle, kto to był ten gościu wczoraj u ciebie?
-Szukał [i.t.p], ale ja mu nie powiedziałam gdzie mieszka, bo on nie chciał mi powiedzieć kim jest, a kiedy zrobił się agresywny, wykopałam go z domu. - uśmiechnęłaś się i również napiłaś się herbaty.
-Ty go wykopałaś? - spytał nieco rozbawiony - uważaj kochana, bo ci uwierzę - znów na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech. Poklepał cię po plecach i dodał: [t.i.], ty i wykopanie obcego mężczyzny z domu?
-Ej, Liam to było chamskie - powiedziałaś i popatrzyłaś na niego.
-No weź, żartowałem, ale ty wiesz... jesteś szczupła i w ogóle nie masz dużych mięśni, a ten facet był wielki i napakowany.
-Ale ja chodziłam na kursy obrony w gimnazjum, nie to co ty - uśmiechnęłaś się kopiąc lekko chłopaka.
-Nie ma dziś nikogo u mnie w domu więc mogę zostać u ciebie? Chyba nie masz planów?
-Nie, nic na dziś nie planuję. Jasne, możesz zostać ile chcesz.
-Co możemy robić?
-Nie mam pojęcia. Zróbmy coś fajnegooo.
-Jasne, ok.
-Ok.
-Ok, to masz pomysł na to COŚ FAJNEGO?
-No liczyłam na to, że mój pomysłowy Liam coś wymyśli.
-Bo wymyślę - wstał i pociągnął cię za rękę. Wybiegliście z domu.
 Zastanawiałaś się, gdzie cię ciągnie, jednak on nic nie chciał ci powiedzieć. W końcu znaleźliście się w twojej ulubionej restauracji. Tam zjedliście obiad, bo była już pora obiadowa i potem poszliście na spacer. Dotarliście na wielką łąkę, na której rosło pełno kwiatów. Patrząc na zachodzące słońce leżeliście na trawie. Wspominaliście jak to było, gdy się poznaliście. Aż się wzruszyłaś, bo łączyło was tyle wspomnień..! W końcu Liam zmienił nieco temat rozmowy:
-Słuchaj [t.i]. Bardzo, bardzo, bardzo długo się zastanawiałem...
-Nad czym? - spytałaś i usiadłaś na kolanach poprawiając fryzurę.
-No bo jesteśmy przyjaciółmi od TAK DAWNA! - położył nacisk na dwa ostatnie słowa - ale ja czuję, że między nami jest coś więcej niż przyjaźń.... - również usiadł. - ale nie chcę zepsuć przyjaźni, jeśli by nam nie wyszło. Najlepiej ty powiedz mi co czujesz - popatrzył się na ciebie. W odpowiedzi pocałowałaś go.
-Warto spróbować, ale ja czuję, że to nie tylko przyjaźń. Chłopak objął cię ręką i patrzyliście na ledwie widoczne już słońce.

THE END 


Mam wielką nadzieję, że przypadnie wam do gustu ten imagin z Liamem ;D Starałam się tak jak przy każdym innym :)

~Księżniczka Zayna *-*

sobota, 19 lipca 2014

Liebster Awards

To moja pierwsza nominacja :o *-* Bardzo dziękuję Ann Horan ( http://right-now-one-direction.blogspot.com ). <3

1.Twoja największa wtopa?
Jeśli mam być szczera, to nie wiem :)) 
2. Lubisz wyróżniać się z tłumu?
Raczej nie
3. Ulubiony zapach perfum?
Rihanny i Our Moment <3
4. Twoje hobby?
Pisanie bloga, rysowanie,słuchanie muzyki..
5. Ulubiony cytat? 
,,To, że masz wady nie oznacza, że nie są one piękne'' ~Zayn Malik <3
6. Dlaczego prowadzisz bloga?
UWIELBIAM, KOCHAM pisać imaginy, w ogóle prowadzenie bloga jest bardzo fajne c:
7. Masz jakiegoś idola?
Nie jednego :D !
8. Czego nigdy byś nie zrobiła?
Nie zabiła bym człowieka, nie uderzyłabym starszej osoby, nie zabiła bym zwierzaka itd. :))
9. Dokończ!
Kocham One Direction *-*
Nienawidzę owadów :-:
Nie mogę latać o:
Uwielbiam owoce :3
Mam bloga ;o
Szukam Christofera Drewa XD
Tęsknie za przyjaciółką '-'
Marzę o Zaynieee
Ufam mojej BFF c:
Szanuję rodziców .
Toleruję wszystkich ludzi (oprócz hejterów)
Chciałabym żeby 1D dali koncert w Polsce 
Potrzebuję Zayna Malika
Śmieję się gdy oglądam Video Diary albo Funny Moments 1D :D
Płaczę gdy jest mi smutno albo źle ;-;
10. Twoja największa wada? Mam ich kilka, ale każdy ma wady :)
11. Plany na przyszłość? Ślub z Malikiem XD

Druga nominacja od Louisowej - dziękuję bardzo *-*

1. Co zainspirowało cię do pisania bloga?
One Direction XD Uwielbiam pisać imaginy <3
2. Masz jakieś hobby?
Tak, mam wiele hobby - pisanie, rysowanie ...
3. Jesteś przesądna?
Raczej nie. W sumie to nie wiem :D
4. Masz swoją szczęśliwą liczbę?
Owszem :3
5. Jakie są twoje ulubione perfumy?
Riri & 1D :)
6. Jest ktoś, kogo uważasz za swojego idola?
Taktaktak nawet kilka takich osób c:
7. Jaki rodzaj muzyki lubisz?
Tak właściwie, to słucham tego co wpadnie w ucho, ale kocham pop ^*^
8. Jesteś nieśmiała czy raczej otwarta?
Zależy..
9. Czego w sobie nie lubisz?
Raczej wyglądu xD
10. Co ci się w tobie podoba?
Oczy & usta :3
11. Jaka jest twoja największa wpadka?
NIE MAM POJĘCIA XD

Moje pytania:

1.Dlaczego piszesz bloga?
2. Czym się zajmujesz na co dzień?
3. Czytasz książki?
4.Jakiej muzyki słuchasz?
5. Kogo kochasz?
6. Jaka jest twoja największa wada?
7. Jaka była najdziwniejsza rzecz, jaką zobaczyłaś kiedykolwiek na oczy?
8. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
9. Kogo ze sławnych osób chciałabyś spotkać?
10.Kim chcesz zostać w przyszłości?
11. Jaki jest twój ulubiony zapach oprócz zapachu perfum?

Nominowane przeze mnie blogi:

1. right-now-one-direction.blogspot.com/
2. imagine-life-with-1d.blogspot.com/
3. http://all-our-life.blogspot.com/
4. http://zayn-and-diana.blogspot.com/
5. http://if-we-do-this-together-is-the-end.blogspot.com/
6. http://imaginy-1d-bymilena.blogspot.com/
7. http://fiveboysstolemyheartforforever.blogspot.com/
8. http://badbritish-fanfiction.blogspot.com/
9. http://najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com/
10. http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/
11.heat-me-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/
 
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie nominacje :))




środa, 16 lipca 2014

#4 Niall Horan part 2

 Gdy już wstałaś z łóżka, poczułaś ból głowy. Nie byłaś tak szczęśliwa jak wczoraj, jednak rozweselała cię myśl, że Niall odwiedzi cię dzisiaj. Po chwili dostałaś SMS-a. Wyjęłaś telefon z torebki i odczytałaś wiadomość. Liam prosił cię o spotkanie i spędzenie dnia z nim, bo znów wyjeżdża. 
 Ucieszyłaś się i tuż po tym, jak zażyłaś lekarstwo na ból głowy, poszłaś na nogach do twojej ulubionej kawiarni. Gdy go zobaczyłaś przytuliłaś go. 
-Szkoda, że wyjeżdżasz do Wolverchampton. Ale cieszę się z naszego spotkania. 
-Również jestem zadowolony - powiedział drapiąc się po głowie. 
-A gdzie Sophia? - zapytałaś bawiąc się chusteczką.
-Zaraz przyjdzie, poszła poprawić makijaż.. 
 Czekaliśmy chwilkę, gdy młoda, dość wysoka dziewczyna z prostymi, brązowymi włosami usiadła przy naszym stoliku.
-Cześć kochana! - Przywitała się z tobą.
-Heeej - uśmiechnęłaś się szeroko.
-Liam skarbie, przedstaw [t.i.] nasz plan na dzisiaj. - powiedziała patrząc na Liama. - na pewno ci się spodoba - skierowała wzrok w twoją stronę. 
-A więc - zaczął chłopak, gdy kelner przyniósł dwie kawy i colę. - dziękuję. - dodał chłopak i kontynuował - A więc. Zabieramy cię na basen i zrobimy z tobą coś szalonego. Zdziwisz się, ale będziesz zadowolona. 
-Już się boję. - odpowiedziałaś i zrobiłaś łyk kawy. 
-No, ale Liam - powiedziała pretensjonalnym tonem jego dziewczyna - zapomniałeś o najważniejszym! - krzyknęła piskliwym głosem.
-Aaaaach no tak... teraz Sophia zabiera cię na zakupy. 
-A ty nie idziesz? - zapytałam. Super, nowe ciuchyyyy!
-Nie, ja mam spotkanie z kolegą, ale za jakiś czas po was pojadę i na basen pojedziemy, ok? - uśmiechnął się, zrobił duży łyk coli, sprawiając że butelka była pusta wstał od stołu i wyszedł. 
-No, to opowiadaj co u ciebie - Sophia zadała pytanie, gdy zauważyła, że Payno wyszedł z kawiarni. 
 Opowiedziałaś jej wczorajszą historię, mówiłaś też kilka innych 'przygód'. Sopia słuchała ciebie, jak dziecko słuchające bajki, którą mama czyta mu na dobranoc. Ona natomiast powiedziała ci o tym, że była w domu strachów z Liamem i tak głośno piszczała, że bolało ją gardło przez kilka dni. Potem rozmawiałyście o zakupach i tych innych kobiecych sprawach. Przy rozmowie popijałyście kawę, więc po jakimś czasie się skończyła. 
 Zadowolone z rozmowy i podekscytowane udałyście się do waszego ulubionego sklepu. Kupiłyście w nim strój kąpielowy, dość krótką spódniczkę i spodenki, koszulę z ćwiekami na kołnierzu i buty na dość wysokim obcasie. Podniecone zakupami opuściłyście sklep. Po chwili zjawił się Liam. 
 Tak jak było w planach, pojechaliście na basen. Tam świetnie się bawiłaś, minusem była rana, którą miałaś na nodze, ale aż tak ci nie przeszkadzała. 
Gdy rozmawialiście w jacuzzi, okazało się, że była już godzina 17:49. Potem planowaliście coś szalonego. Właściwie... para już to zaplanowała, ale ty nie byłaś wtajemniczona. 
-Powiecie już co będziemy teraz robić? - zapytałaś susząc swoje włosy. Zostawiłaś je takie, tylko przeczesałaś szczotką. Ubrałaś nowe spodenki. 
-Hahah, spodoba ci się. Dowiesz się na miejscu - usłyszałaś taką odpowiedź.
Jechaliście autem przez znaną ci ulicę. Znaleźliście się pod wielką skałą, przy której napisane było: bungee.
-COO?! - zapytałaś przerażona - bungee? Żartujecie sobie? 
-Niee, wiem, że jak byłaś młodsza mówiłaś: jak będę starsza to skoczę na bungee. Zawsze chciałam latać - powiedział Liam udając twój dość piskliwy głosik. 
 Zaśmialiście się. Pomimo strachu, zrobiliście to - wszyscy w 3 skoczyliście na bungee. Było to dla ciebie fascynujące przeżycie.
 Około godziny 20:00 wróciłaś do domu. Zmęczona, ale zadowolona. Jednak przed drzwiami wejściowymi zobaczyłaś zgniecioną różę. 
-O JEZU! NIALL! - cicho krzyknęłaś kładąc dłoń przy ustach. Zapomniałaś, że Niall miał cię dzisiaj odwiedzić! Podniosłaś różę i weszłaś do domu. Położyłaś kwiat na stole kładąc się na kanapie. Przed drzwiami w środku domu leżała karteczka. Najwyraźniej przesunął ją pod drzwiami. 
 Zaczęłaś ją czytać:

[t.i] myślałem, że między nami coś jest, jednak ty mnie zostawiłaś. Pewnie się teraz świetnie bawisz, masz ze mnie bekę, bo myślałem, że mnie kochasz. Czekałem tu, przed Twoim domem 5 godzin! Rozumiesz? PIĘĆ GODZIN! Dziękuję za wszystko. Żegnaj.
Niall..

Zwinęłaś karteczkę przykładając ją do klatki piersiowej. Z twoich oczu popłynęły łzy. Byłaś w nim zakochana na maksa, a on pomyślał, że go spławiłaś. 
-Muszę go znaleźć - powiedziałaś do ciebie wycierając łzę spod oka. 
 Szłaś chodnikiem, w końcu znalazłaś się na małej uliczce. Jeśli nie jest w domu, to może jedzie na rowerze gdzieś... - zaczęłaś wymyślać. Po chwili, słysząc dzwonek roweru, zaczęłaś biec. Wiedziałaś, że to Nialla. Tak czułaś. W końcu znalazłaś się przy rzece, gdzie zobaczyłaś bardzo dobrze znajomy ci rower. Po twojej głowie krążyły coraz to gorsze myśli. Może popełni samobójstwo!! MUSIAŁAŚ GO ZNALEŹĆ. 
-Niall! Niall! - zaczęłaś cicho wołać. Potem głośniej wykrzykiwałaś jego imię. Gdy podeszłaś na 'pagórek' przy stromym zboczu, zauważyłaś tam Nialla. Jego nogi zwisały z urwiska. - Niall! - wykrzyknęłaś podbiegając do niego. On gdy cię zobaczył wstał. Liczyłaś na uścisk i słowa typu: [t.i] już myślałem, że mnie nie kochasz, i że mnie zostawiłaś! Jednak to były tylko wyobrażenia. Gdy do niego podeszłaś chłopak skoczył. Wrzasnęłaś łapiąc go za rękę. Ledwie go utrzymałaś, bo był dość ciężki. 
 Popatrzył się na ciebie z wyrzutem i gwałtownie ruszył ramieniem co spowodowało, że wyrwał ci się z uścisku, ale nie spadł. Złapał się za jakiś wystający korzeń, gdy zobaczył w twoich oczach łzy.
-Co? Świetnie się bawiłaś? - zapytał. W jego oczach również zauważyłaś łzy.
-Wiesz.. JA ZAPOMNIAŁAM PO PROSTU BOLAŁA MNIE GŁOWA I JUŻ NIE MOGŁAM O WSZYSTKIM PAMIĘTAĆ! - wrzasnęłaś i poczułaś się jakby wszystko w tobie pękło. Zaczęłaś płakać i mówić - jeśli skoczysz, ja też skoczę. Chłopak w odpowiedzi podciągnął się i znalazł się obok ciebie. Patrzył się prosto w twoje oczy. Widziałaś, że był zły, ale było mu też przykro. Spodziewałaś się, że krzyknie ci prosto w twarz, jaką jesteś idiotką jednak on tego nie zrobił. Odszedł..
 Usiadłaś na zimnej trawie. Był wieczór, więc było już chłodno. Czekałaś aż wróci, jednak nie wracał. Usnęłaś. Obudziłaś się nadal przy rzece. Było ci zimno. Usiadłaś pod drzewem. Stwierdziłaś, że nic już nie ma sensu. Życie bez Nialla wydawało ci się okropne, nudne i samotne. Tak, poznałaś go niedawno, ale oboje wiedzieliście, że to miłość od pierwszego wejrzenia. 
 Pod drzewem zmęczona siedziałaś do godziny dwunastej. Po chwili zobaczyłaś postać idącą w twoim kierunku. Burczało ci w brzuchu, miałaś dość wszystkiego, ale siedziałaś pod tym drzewem. Postać zbliżyła się do ciebie. Nie był to nikt inny jak Niall Horan.
-Przyszedłem zobaczyć czy żyjesz - powiedział cicho. Wiedziałaś, że on nie chcę być zły i najchętniej całował by się z tobą pod tym drzewem do wieczora, ale stał taki zmęczony tą sprawą i patrzył się na ciebie. On wiedział, że ty wiesz co on czuje. Wstałaś.
-Niall.. - podeszłaś do niego. - ja... -zaczęłaś jednak on wpił się w twoje usta. Nie spodziewałaś się tego, jednak kładąc ręce na jego karku, sama odwzajemniałaś pocałunek.Po chwili przestaliście się całować. Wpatrzeni w siebie mówiliście sobie, że się kochacie, że kłótnia nie ma sensu. Z tych wszystkich wrażeń popłakałaś się. On wtedy cię przytulił. 
 Piękna chwila: Niall cię przytula, słońce, które zachodzi troszkę was ogrzewa.. 
Zapamiętałaś ten moment do końca życia. Potem wróciliście się do twojego domu. Ogrzałaś się, Niall przygotował ci kolację, pomimo tego, że była już noc. Chłopak spał u ciebie. Obudziłaś się rano. Zauważyłaś, że Nialla nie ma, jednak gdy się pojawił nie miał koszulki, tylko same bokserki i w ręce niósł kawę dla ciebie. Wstałaś powoli uśmiechając się na jego widok. Wręczył ci napój, ale ty go odłożyłaś na szafkę nocną i przytuliłaś chłopaka. Włączyliście radio i śmiejąc się tańczyliście.

THE END <3


No słuchajcie, napracowałam się bardzo. :) 
Mam nadzieję, że wam się podobał... <3
~Księżniczka Zayna *-*


wtorek, 15 lipca 2014

#3 Louis Tomlinson

Ten imagin dedykuję Louisowej :) 

 Dzisiaj miałaś spotkać chłopaka poznanego przez internet. Bardzo się zaprzyjaźniliście i okazał się być miły. Ubrałaś wygodny, blado-brązowy sweterek i spodenki z 'potarganiami', do tego podkolanówki białe brązowe, wiązane niskie buciki. Dziś postanowiłaś rozpuścić swoje ładne włosy. Byłaś wczoraj u fryzjera, więc wyglądały bardzo ładnie. Były dość długie, więc na ozdobę założyłaś na nie opaskę z małą kokardką koloru twojego sweterka. Pogoda nie była jakoś nadzwyczajna, ale nie padał deszcz, więc wybraliście spotkanie dzisiaj, bo prognoza pogody wskazywała, że przez następne dni będzie padać.
 Trochę się bałaś, bo go nie znałaś, ale byłaś również zadowolona. Pożegnałaś się ze swoim pieskiem o imieniu Lucky i wyszłaś. W torebce Louisa Vuitton miałaś na wszelki wypadek parasol.
 Samochodem udałaś się do miejsca spotkania, którym był duży park. Codziennie było tam pełno ludzi, rodziców z dziećmi i tak dalej. Dzisiaj jednak spotkałaś tylko kilku biegaczy. Nieznajomy miał już tam być. Przedstawiał się tobie jako William. Przechadzałaś się z nadzieją, że spotkasz wysokiego mężczyznę z mięśniami wręcz niemożliwych rozmiarów i dziwną fryzurą, a nie jakiegoś mordercę czy coś w tym rodzaju. Twoim oczom ukazał się średniego wzrostu, brązowowłosy chłopak. Był umięśniony, ale nie przesadnie. Koszula, którą miał na sobie była trochę rozpięta, więc zauważyłaś jakiś wytatuowany napis. Na rękach miał również dużo tatuaży. Ubrany był w czarne dość obcisłe spodnie i ciemne Vansy.
Przyjrzałaś się mu bardziej. Otworzyłaś szeroko oczy i usta.  Czy to był...LOUIS TOMLINSON Z ONE DIRECTION?! Nie mogłaś w to uwierzyć. Zrobiłaś kilka kroków.
-Louis??
 W odpowiedzi chłopak uśmiechnął się szeroko i rozłożył ręce w oczekiwaniu na uścisk. Podbiegłaś do niego i przytuliłaś się.
-Nie mogę w to uwierzyć - wyszeptałaś. Z twoich oczu popłynęły łzy szczęścia. Długo z nim pisałaś, zaprzyjaźniłaś się i teraz spotkałaś się z nim i właśnie się do niego przytulasz.
-Bardzo się cieszę z naszego spotkania - powiedział. Uśmiech nie znikał z jego twarzy. Nie chciałaś go puszczać. Bałaś się, że gdy tylko to zrobisz wszystko pryśnie i okaże się pięknym snem. Jednak postanowiłaś go puścić. I nic nie prysło. Nadal stałaś przed nim. Przed Louisem Tomlinsonem.
-Czy mogę zrobić z tobą zdjęcie? - zapytałaś..
-Jasne - powiedział chłopak. Wyjęłaś telefon i gdy Lou objął cię ręką zrobiłaś 'selfie'. - Masz może ochotę iść ze mną do studia? Wiesz..przedstawił bym cię moim kolegom i pokazał kilka nowych piosenek. Bo w końcu znamy się tak długo, że myślę, że mogę ci zaufać i w ogóle.
-Jasne, byłabym prze-szczęśliwa! - odpowiedziałaś podniecona lekko unosząc nogę. Chłopak nie wiadomo czemu złapał cię za rękę i pojechaliście czarnym autem do wielkiego, znanego ci z gazet, zdjęć, snów i marzeń studia, w którym tworzyli chłopaki z 1D. Gdy weszliście twoim oczom ukazał się przystojny blondyn.
-Niall - powiedział Lou. Chłopak popatrzył się w jego stronę odkładając na talerz pizzę, którą jadł. - Oto [t.i]. Opowiadałem ci kiedyś o niej. Pamiętasz?
-Aaa taak, pamiętam - uśmiechnął się podchodząc do ciebie. - bardzo mi miło -uścisną twoją dłoń.
-Mi również miło - odsunęłaś z ramienia kosmyk włosów.
-Zayna niestety nie ma, jego dziewczyna go gdzieś porwała - dodał Tomlinson
-Współczujeeeee - cicho powiedział Niall drapiąc się po nosie. Zaśmialiśmy się.
-Liam właśnie bierze prysznic, a Harry jest na siłowni, bo właśnie przed chwilką wysłał mi selfie. - znów się zaśmialiśmy. - Póki ich nie ma mogę ci pokazać studio.
-Z wielką chęcią je zwiedzę - zachichotałaś. Poszliście do wielkiego pokoju. Było tam jasno, dzienne światło wpadało przez okno do pomieszczenia, a lampy świeciły. - wooooow - dodałaś otwierając szerzej oczy.
-Super, co nie? - zapytał Tommo klepiąc cię po plecach. - Zasłonię tylko rolety, bo strasznie tu ciepło.
 Podeszłaś do wielkiego telewizora. Drogi musiał być - pomyślałaś. Lou podszedł do ciebie.
-Mogę puścić ci jakąś piosenkę, żeby fajne było dodał.
-Było by super - znowu się uśmiechnęłaś. Gdy Tomlinson podszedł do laptopa zgasło światło. W pokoju było strasznie ciemno.
-Lou? - powiedziałaś cicho.
-Jestem tu - odpowiedział podchodząc do ciebie. - pewnie wysiadły korki. - podszedł do drzwi. - EJ! Ktoś nas zamknął!
 Tobie to odpowiadało, że byłaś w ciemnym studio zamknięta z Louisem Tomlinsonem, ale zaczynało robić się nie ciekawie, gdy wielki telewizor się włączył i zaczął szumieć. Potem z głośników usłyszeliście okropne dźwięki. Podbiegłaś do niego.
-Co jest? - zapytałaś zduszonym głosem łapiąc go pod ramię.
-Nie martw się, Superman jest z tobą - zaśmiał się - pewnie wysiadły korki i coś się ze sprzętem dzieje.
-Jakby korki wysiadły, to by sprzęt nie działał, głuptasku. - powiedziałaś mocniej ściskając ramię Louisa. - zaczynam się bać. W pokoju zrobiło się zimno. -Louuu co się dzieje? - z twoich oczu popłynęły łzy.
-Eeej, nie bój się, zaraz ktoś tu przyjdzie po nas.
 Zaczął stukać w drzwi, a ty nadal się go trzymałaś, tylko teraz dwoma rękami go objęłaś.
-Super. Nikt nie słyszy. Eh, zaraz coś wykombinuję. Objął cię ręką i rozglądał się po pokoju. - No nie wiem.. Nie ma innego wyjścia stąd.
 Wyłączył telewizor i wpadając na wielki stół ze sprzętem wyłączył głośniki. Widocznie go również przestało to bawić. Zaczęłaś się trząść ze strachu i zimna. Chłopak uwolnił się z twojego uścisku i zdjął swoją bluzę. Bohaterski czyn - dać dziewczynie bluzę, gdy jest jej zimno. Przytulił cię.
-Nie ma co się bać. Nie bój się - odezwał się używając tych samych słów co poprzednio. Siedzieliście tam dość długo.
 Postanowiliście, że usiądziecie na fotelu. Siedziałaś na jego kolanach, a on trzymał rękę na twojej nodze.
-Cieszę się że mogłem cię zobaczyć i poznać. - powiedział, jakby miał zaraz zginąć.
-Ja też, okropnie się cieszę, że cię poznałam. Wiesz jak się cieszę, że jesteś Louis Tomlinson? Bardzo lubię zabawnego Williama, jednak Lou, nawet nie ten z One Direction, tylko ten Lou, sam w sobie jest niesamowity.
-Pasujemy do siebie, bo ty również jesteś niesamowita, pod wieloma względami - dodał. Na twojej twarzy pojawił się rumieniec. Ufff światło było zgaszone. W odpowiedzi zachichotałaś. Zastanawiałaś się, jak to by było chodzić z takim Louisem. Dla ciebie, byłby to odjazd. Poczułaś rękę Tomlinsona na twoim ramieniu. Znowu jak widać objął się ręką. Poprawiłaś włosy, przejeżdżając po nich ręką. Odwróciłaś głowę prosto w jego stronę. Byłaś bardzo blisko niego.
-Śliczne masz oczy, jest tak ciemno, a ja je widzę - powiedział jeszcze bardziej zbliżając swoją twarz do twojej.
Zaśmiałaś się.
-Czyli jak jesteś Louis Tomlinson to myślisz, że możesz wyrwać każdą? - zapytałaś i pocałowałaś go. On odwzajemnił to. Całowaliście się bardzo długo. Przerwał to wasz upadek na podłogę, jednak na podłodze to kontynuowaliście. W końcu przestaliście. Leżeliście tak, nie mając ochoty się podnosić. Byłaś bardzo blisko niego, prawie na nim leżałaś.
-Tak, uważam, że mogę wyrwać każdą, ale nie mam po co, bo wystarczysz mi ty. - dodał.
 Zaczęliście się znowu całować. Tym razem wasze czyny przerwał nagłe zaświecenie się światła. Zauważyłaś, że fotel był przewrócony, bluza Louisa leżała w drugiej części pokoju, twoja torebka była rzucona pod stołem, Tomlinson był pozbawiony buta.
 Zaczęliście się śmiać. Usłyszeliście, że ktoś otwiera drzwi i natychmiast się od siebie odsunęliście. W drzwiach ukazał się menager Louisa - Paul. Zaczął się głośno śmiać.
-Wystraszyliście się? - zapytał?
-Trochę - odpowiedzieliście równo patrząc na siebie.
-Paul. To ty nas tak nastraszyłeś? - zapytał Lou.
-To było za to, że ty mi kiedyś również zrobiłeś taki kawał.  Mężczyzna rozejrzał się po pokoju. - Przeszkodziłem wam? - zapytał.
-Nie - powiedziałam, ale Lou w tym samym czasie, odpowiedział, że tak. Paul postanowił wyjść.
-Możesz zgasić światło - zaśmiał się Tommo. Paul w odpowiedzi otworzył szerzej oczy i wyszedł. Po chwili w studio światło zgasło ponownie. Kontynuowaliście całowanie się.

*****

Po około 20 minutach wyszliście ze studia. Nie, nie całowaliście się tyle, Lou zaśpiewał ci piosenkę, zatańczyliście do ,,Little Things'' i świetnie się bawiliście. 
 Twoja przygoda skończyła się po dziewięciu miesiącach, kiedy zostałaś matką. Tak, przygoda się skończyła, ale zaczęło się życie z Louisem Tomlinsonem i Eleanor - waszą córeczką.


No, się napracowałam :DD Mam nadzieję, że podoba Wam się ;) Myślę, że następny imagin pojawi się za dwa dni, bo trzeba się rozpisać - w końcu będzie to imagin z Niallem, part 2 ! 
Pozdrawiam wszystkich, miłego wieczorku ;) 
~Księżniczka Zayna *-* 



poniedziałek, 14 lipca 2014

#2 Zayn Malik

Ten imagin dedykowany jest mojej przyjaciółce Magdzie ;*

 Był chłodny, deszczowy, jesienny dzień. Postanowiłaś pójść do parku pobiegać. Ubrałaś nowe air max'y, szarą bluzę w kratkę, obcisłe legginsy do kolan i spięłaś włosy w kucyk. Wyszłaś z domu zadowolona, bo na niebie powoli pokazywało się słońce, a poranny jogging dobrze ci zrobi. Truchtem biegłaś po chodniku, obok ulicy, gdzie jeździło wyjątkowo mało samochodów. Nie mieszkałaś w jakimś zatłoczonym, wielkim mieście, tylko małym, spokojnym miasteczku. W końcu dotarłaś do parku. Usiadłaś na ławce by zawiązać buty, bo sznurówki nieco się poluzowały. Włączyłaś ulubioną piosenkę i wsadziłaś słuchawki do uszu. Gdy to wszystko zrobiłaś, niebo znów się zachmurzyło i lunął deszcz, pojawiła się również mgła. Nie przejmowałaś się tym, uważałaś, że to będzie orzeźwiający jogging.
 Biegłaś dość długo jakąś ścieżką, potem skręciłaś w złą stronę, nieświadoma swego czynu. Mgła była gęstsza, dlatego zabłądziłaś. Uważałaś, że obejdziesz ten park nawet z zamkniętymi oczami, bo bardzo dobrze go znałaś, ale teraz okazało się, że się myliłaś. Biegłaś przed siebie. Ciągle biegłaś. I biegłaś. Biegłaś nadal. Gdzie wyjście z parku? Biegłaś dalej. Cicho zaklnęłaś. Byłaś bardzo, bardzo zmęczona. Na dodatek to ciśnienie. Miałaś wrażenie że rozsadzi ci głowę. Usłyszałaś grzmot. Nie był to twój brzuch (nie zjadłaś śniadania, ale byłaś pewna, że to burza, a nie burczenie z głodu).
-Świetnie.. - cicho powiedziałaś. Zauważyłaś ławkę, usiadłaś na niej wyłączając MP3. Nagle strzelił piorun. Był tak blisko ciebie, wystraszyłaś się. Trzeba wracać - pomyślałaś i wstałaś.
 Zaczęłaś znów biec. Potknęłaś się o coś, nie zauważyłaś o co. Na szczęście skończyło się tylko obtłuczonym kolanem, z którego leciała krew i pobrudzonymi rękami. Wstałaś powoli. Nie mogłaś biec, bo za bardzo bolało cię kolano. Z resztą... zabłądziłaś, a w tej mgle nic nie mogłaś zauważyć. Podeszłaś do kolejnej ławki. Zmęczona położyłaś się na niej. Usnęłaś.
 Po chwili poczułaś dotyk czyjejś dłoni na twoim ramieniu.
-Halo? - odezwał się męski głos - przepraszam? Wszystko dobrze - chłopak potrząsał tobą delikatnie.
 Otworzyłaś oczy i natychmiast usiadłaś. Twoim niebieskim oczom ukazał się dość wysoki, umięśniony chłopak z czarnymi włosami, zaczesanymi do góry. Miał karmelową cerę. Na jego rękach było widać kilka, czy kilkanaście tatuaży.
-Coś się stało? - zapytał zdziwiony.
-Po prostu w tej mgle zabłądziłam, jestem strasznie zmęczona.. - powiedziałaś trzęsąc się z zimna. Deszcz się nasilił. Chłopak zdjął swoją czarną kurtkę i narzucił ci na ramiona. Poczułaś zapach słodkich perfum. - dziękuję, ale nie trzeba, a teraz tobie będzie zimno. - już miałaś zdjąć jego kurtkę, gdy on złapał cię za rękę.
-Nie jest mi aż tak zimno, nie martw się. - uśmiechnął się szeroko. - chodź, zabiorę cię do mojego domu, ogrzejesz się i potem odwiozę cię do domu.
-Jej, dziękuję ci bardzo..- zgarnęłaś z twarzy przemoczony kosmyk włosów.
 Udaliście się do domu chłopaka. Po drodze, dowiedziałaś się, że chłopak ma na imię Zayn, przedstawiłaś mu się. Rozmawialiście. W końcu znalazłaś się przy średniej wielkości domku. Dużą jego ozdobą był ogród.
 Weszliście szybko do środka.
-Siadaj - powiedział chłopak wskazując na kanapę. Usiadłaś. Zdjął z ciebie kurtkę, dał ręcznik i powiedział, że dobrze zrobi ci prysznic i kawa. Udałaś się do toalety. Wzięłaś orzeźwiający prysznic i zawinęłaś się w ręcznik. Wyszłaś. - daj te przemoczone ubrania... - wziął twoje ulubione air maxy i resztę stroju i odłożył. Przyniósł ci jakąś swoją koszulkę.
-Ubierz - powiedział wręczając ci ubranie.
-Dzięki.....- byłaś trochę zmieszana, ale wróciłaś do toalety. Potem znów ukazałaś się w salonie Malika. Jego koszulka była dla ciebie jak tunika..
-Siadaj, porozmawiajmy. - powiedział, szeroko się uśmiechnął i wręczył ci kawę. Usiadłaś obok niego. Zrobiłaś duży łyk napoju. Pycha.
-Opowiesz coś o sobie? - zapytałaś poprawiając koszulkę na ramieniu, bo trochę ci zjechała.
 Zayn powiedział ci najciekawsze i najbardziej warte uwagi informacje. Po jakimś czasie poczułaś się senna. Gdy opowiadał ci jakąś swoją 'przygodę' z imprezy kumpla zamknęłaś oczy. Poczułaś, że głowa opada ci na jego ramię, wiedziałaś że usnęłaś.
 Gdy się obudziłaś, leżałaś przykryta kocem.
-Obudziłaś się? - zapytał patrząc na ciebie i zbliżając się do kanapy.
-Taak - przeciągnęłaś się - dziękuję za wszystko - dodałaś wstając - chyba muszę już iść..
-Jest nadal burza i na dodatek zrobiło się ciemno. To zły pomysł. Zostań tutaj..
 Malik urządził ci 'nocleg'. Położyłaś się na jego łóżku. Usnęłaś.
Gdy rano się obudziłaś poczułaś kogoś za sobą. Zayn leżał obok ciebie, objął cię ręką. Zauważyłaś, że spał.
-Ojeeeeeej, jak słodko śpi - pomyślałaś.

*****

Kilka lat później, wieliście ślub,  zakochaliście się w sobie. Byliście parą, mieliście dwójkę dzieci i żyliście długo i szczęśliwie <3 ...



No, mam nadzieję, że Wam się podobał drugi imagin. Szczęśliwe zakończenie *-* Nie chciałam, żeby to był partowiec, rozumiecie ;D
Pozdrawiam <3
~Księżniczka Zayna *-*

niedziela, 13 lipca 2014

#1 Niall Horan part 1

 Wstałaś około godziny 12:00. Nie dość tego, że był weekend, to na dodatek były wakacje. Postanowiłaś zrobić coś dla siebie, i udałaś się na zakupy.
 Ten dzień miał być tylko dla Ciebie, miałaś odpocząć i kupić pełno świetnych ciuchów. Ubrałaś swój ulubiony, cieniutki sweterek, a do niego kremowe rurki. Włożyłaś również białe conversy, na szyi zawiesiłaś naszyjnik serduszko i wzięłaś ulubioną torebkę. Włosy spięłaś w kucyk, a paznokcie pomalowałaś na delikatny-różowy. Prysnęłaś perfumami Rihanny, podkreśliłaś oczy tuszem do rzęs i pomalowałaś usta blado-różową szminką. Zadowolona z dzisiejszej stylizacji wyszłaś. Po drodze do centrum, które miałaś kilka kroków od domu, spotkałaś starych znajomych. Pomogłaś również starszemu panu, przejść przez ulicę i uratowałaś życie kotkowi.
 Ten dzień, zapowiadał się świetnie! Przepełniała cię energia i radość. Słońce mocno świeciło, żałowałaś, że nie wzięłaś swoich Ray-banów. Ale to ci aż tak nie przeszkadzało. Po jakimś czasie weszłaś do wielkiego centrum. Było tam pełno ludzi - rodziców z dziećmi, samotnych kobiet i mężczyzn, zakochane pary oraz starszych ludzi. Zakupy zaczęłaś od 'zwiedzenia' perfumerii. Tam spotkałaś swojego przyjaciela, Liama. Długo z nim rozmawiałaś, zapytałaś co robi w Londynie, okazało się że przyjechał na wakacje z dziewczyną. Od jakiegoś czasu mieszkał Wolverhamptom. Gdy już pożartowaliście i pogadaliście, kupiłaś nowy zapach Dior'a. Ten zakup nie kosztował cię mało, ale byłaś z niego zadowolona. Potem udałaś się do różnych, innych sklepów. Kupiłaś pełno ciuchów.
 Następnie udałaś się do pijalni czekolady. Tam natomiast spotkałaś twojego byłego chłopaka z nową dziewczyną. Lubiałaś go i ją. Porozmawialiście.
 Potem postanowiłaś iść poprawić makijaż i załatwić swoje potrzeby. Weszłaś do wielkiej, publicznej toalety. Wyjęłaś z torebki tusz do rzęs i przejechałaś nim kilka razy po rzęsach jak z reklamy. Następnie nałożyłaś na siebie trochę pudru. Po chwili wyszłaś uśmiechnięta.
 Wyszłaś z centrum handlowego. Wracałaś do domu. W rękach niosłaś pełno toreb z zakupami. Na drugiej stronie ulicy zobaczyłaś jakiś nowy sklep, więc postanowiłaś go zobaczyć z bliższa. Było czerwone światło, po chwili zaświeciło się zielone. Przechodziłaś przez ulicę, gdy nagle jakiś idiota na rowerze w ciebie wjechał. Wywróciłaś się. Chłopak szybko zszedł z roweru i pomógł ci wstać, pozbierał rozsypane po ulicy torebki ze sklepów..
-Przepraszam, dzisiaj jestem trochę nieogarnięty, wybacz. - powiedział, patrząc się prosto w twoje oczy.
-Nie szkodzi - powiedziałaś przechodząc przez ulicę i strzepując kurz z ulicy z kolan.
-To...ja już jadę, cześć - pomachał ci i wsiadł na rower. Przejeżdżając przez ulicę odwrócił się do ciebie.
CO ON ROBI? - pomyślałaś. Było czerwone światło! Złapałaś go za ramię i gwałtownym ruchem zciągnęłaś z ruchliwej ulicy. Chłopak prawie się przewrócił.
-Oszalałeś?
-Czemu? - zapytał. Miał przerażone oczy, jeszcze nie wiedział co się stało, rozjechał go prawie samochód.
-Na czerwonym świetle przejeżdżasz? - zapytałaś.
-Zagapiłem się - odpowiedział i poprawił grzywkę - na ciebie.... - dodał cicho.
 Zarumieniłaś się. Zaraz zaraz, czy wyglądałaś brzydko i to przykuło jego uwagę, czy może wyglądałaś tak ładnie i aż się zagapił? Raczej to drugie.
-Wiesz, uratowałaś mi życie, dzięki! - powiedział schodząc z roweru. - Mam na imię Niall.
-[t.i.]
-Bardzo mi miło. - uśmiechnął się. Ciągle patrzył w twoje idealnie pomalowane oczy. Szkoda że nie użyłaś dziś żadnego cienia do powiek, ale dobrze jednak, że nie ubrałaś okularów przeciwsłonecznych.
-Tak w ogóle, nic ci nie jest? - zapytałaś patrząc na przecięcie na szyi chłopaka - chyba cię drapnęłam w szyję przypadkowo - zarumieniłaś się
-Pewnie jak mi ratowałaś życie - zaśmiał się, zachichotałaś.
-Boli cię to? - zapytałaś delikatnie dotykając jego przecięcie.
-Trochę, ale to nic takiego, będę miał pamiątkę po tobie. - znów się zaśmiał.
 Wyjęłaś z torebki opakowanie z plastrami i dałaś mu jeden.
-Proszę, przyda ci się. Chyba ci trochę krew leci.
-Trudno, dzięki wielkie. Na mnie już pora. - odkleił plaster i poprosił byś mu go przykleiła, bo nie widział gdzie ma rankę. - Jeszcze raz dziękuję, cześć [t.i]
-Pa Niall - uśmiechnęłaś się szeroko i pomachałaś koniuszkami palców.
 Weszłaś do nieznanego sklepu. Nic ciekawego, same ubrania dla dresów. Nie zainteresowało cię to, więc wyszłaś. Wracałaś do domu. Wsadziłaś klucz do zamka i próbowałaś otworzyć drzwi, jednak to nic nie dawało. Cicho zaklnęłaś próbując wyjąć klucz. Wsadziłaś go jeszcze raz jednak drzwi nie otwierały się.
-Co jest? - zapytałaś się cicho i nagle poczułaś mocne kopnięcie w nogi. Zgięłaś się w kolanach. Obróciłaś się. Zobaczyłaś jakiegoś łysego mężczyznę.
-Dawaj kasę to ci dam spokój. - powiedział swoim grubym głosem. Byłaś przerażona i nie dałaś rady wydobyć z siebie głosu - dawaj kasę powiedziałem! - krzyknął i złapał cię za szyję, kopiąc znowu, tym razem mocniej. - głucha jesteś, czy niema?!
-Nie mam nic przy sobie - skłamałaś.
-Mam sam sprawdzić zawartość twojej torebki? - uderzył cię w nos. Poczułaś krew. Po chwili spłynęła ci ona do ust. - ostatni raz powtarzam! Dawaj kasę! - już miał cię znów uderzyć w twarz gdy nagle ktoś złapał go od tyłu za rękę, wykręcił ją i złapał za drugą.
 Był to Niall.
-Zaraz zadzwonię po policję, jeśli stąd nie pójdziesz i nie dasz jej spokoju - powiedział bohaterskim głosem.
Mężczyzna wyrwał mu się i uciekł. Chłopak od razu spojrzał na ciebie. Leżałaś przy drzwiach, Krew płynęła ci z nosa i miałaś potłuczone nogi.
 Horan od razu pomógł ci wstać, otworzył drzwi do twojego domu i weszliście tam. Ułożył cię na kanapie w salonie. Zauważył apteczkę w łazience (drzwi były otwarte, bo przepełniona radością, zapomniałaś ich zamknąć). Pobiegł bardzo szybko i wyjął z niej waciki, wodę utlenioną i inne przydatne rzeczy.
Wrócił do ciebie.
-[t.i], [t.i]!
 Powoli otworzyłaś oczy. Niall podłożył ci poduszkę pod głowę, bo zauważył, że krew z nosa przestała ci cieknąć. Wytarł ci twarz, i zgarnął ręką kosmyk włosów, który spadał ci na oko.
-[t.i].
 Otworzyłaś szeroko oczy. Przyspieszyłaś oddech. Co Niall robił w twoim domu?
-Niall? - zapytałaś powoli
-Później ci wytłumaczę, w każdym razie, uratowałem ci życie.
 Chciałaś wstać, jednak poczułaś mocny ból.
-O cholera - cicho powiedziałaś. Chłopak z trudem podwinął twoje obcisłe spodnie. Ujawił się wielki siniak, a przynajmniej jego kawałek. Postanowiłaś zdjąć spodnie, co ułatwiło ci opatrzenie rany, przykrywając się kocem. Nie miałaś ochoty rozbierać się przed nieznajomym chłopakiem.
Nialler polał ranę na twojej nodze wodą utlenioną. Syknęłaś. Potem wytarł ci krew i zawinął w bandaż.
 Zajął się tobą.
-Dziękuję, za wszystko - powiedziałaś wymuszając uśmiech. Nie temu, że nie lubiłaś go i nie chciałaś obdarować go ciepłym uśmiechem, ale dlatego, bo kąciki ust były popękane od uderzeń łysego mężczyzny.
-Nie ma sprawy - przytulił się do ciebie.
 CO? Przytulił się do ciebie? Horan wydawał ci się mega-ciachem więc byłaś zadowolona, że to on cię uratował i on teraz cię przytula. Położyłaś mu ręce na karku, i nadal leżąc również się przytuliłaś. Pomógł ci usiąść. Byłaś bardzo obolała. Spojrzeliście sobie w oczy. Przybliżyliście się do siebie. Oboje wiedzieliście, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. Pocałowałaś go w policzek i poprawiłaś kucyk. Objął cię i kołysaliście się na sofie przez jakiś czas. Potem on cię pocałował, ty to odwzajemniłaś.
-Muszę już iść, ale odwiedzę cię wieczorem - powiedział wstając
-Jasne, dziękuję - uśmiechnęłaś się. Przytulił cię jedną ręką, pocałował w czoło i wyszedł.


Mam nadzieję, że pierwszy imagin wam się podobał, jeśli chcecie, mogę zrobić kolejną część ;)
~Księżniczka Zayna *-*

wstęp

Witajcie kochani!
Zamierzam pisać bloga z imaginami o One Direction. W komentarzach będziecie mogli pisać o kim chcecie następny imagin, mam nadzieję, że wam się spodoba. Za niedługo pojawi się pierwszy o _ _ _ _ _ _ :D Przekonacie się sami o kim, na razie nie zdradzam :) Życzę wszystkim udanych wakacji ^*^