Był chłodny, deszczowy, jesienny dzień. Postanowiłaś pójść do parku pobiegać. Ubrałaś nowe air max'y, szarą bluzę w kratkę, obcisłe legginsy do kolan i spięłaś włosy w kucyk. Wyszłaś z domu zadowolona, bo na niebie powoli pokazywało się słońce, a poranny jogging dobrze ci zrobi. Truchtem biegłaś po chodniku, obok ulicy, gdzie jeździło wyjątkowo mało samochodów. Nie mieszkałaś w jakimś zatłoczonym, wielkim mieście, tylko małym, spokojnym miasteczku. W końcu dotarłaś do parku. Usiadłaś na ławce by zawiązać buty, bo sznurówki nieco się poluzowały. Włączyłaś ulubioną piosenkę i wsadziłaś słuchawki do uszu. Gdy to wszystko zrobiłaś, niebo znów się zachmurzyło i lunął deszcz, pojawiła się również mgła. Nie przejmowałaś się tym, uważałaś, że to będzie orzeźwiający jogging.
Biegłaś dość długo jakąś ścieżką, potem skręciłaś w złą stronę, nieświadoma swego czynu. Mgła była gęstsza, dlatego zabłądziłaś. Uważałaś, że obejdziesz ten park nawet z zamkniętymi oczami, bo bardzo dobrze go znałaś, ale teraz okazało się, że się myliłaś. Biegłaś przed siebie. Ciągle biegłaś. I biegłaś. Biegłaś nadal. Gdzie wyjście z parku? Biegłaś dalej. Cicho zaklnęłaś. Byłaś bardzo, bardzo zmęczona. Na dodatek to ciśnienie. Miałaś wrażenie że rozsadzi ci głowę. Usłyszałaś grzmot. Nie był to twój brzuch (nie zjadłaś śniadania, ale byłaś pewna, że to burza, a nie burczenie z głodu).
-Świetnie.. - cicho powiedziałaś. Zauważyłaś ławkę, usiadłaś na niej wyłączając MP3. Nagle strzelił piorun. Był tak blisko ciebie, wystraszyłaś się. Trzeba wracać - pomyślałaś i wstałaś.
Zaczęłaś znów biec. Potknęłaś się o coś, nie zauważyłaś o co. Na szczęście skończyło się tylko obtłuczonym kolanem, z którego leciała krew i pobrudzonymi rękami. Wstałaś powoli. Nie mogłaś biec, bo za bardzo bolało cię kolano. Z resztą... zabłądziłaś, a w tej mgle nic nie mogłaś zauważyć. Podeszłaś do kolejnej ławki. Zmęczona położyłaś się na niej. Usnęłaś.
Po chwili poczułaś dotyk czyjejś dłoni na twoim ramieniu.
-Halo? - odezwał się męski głos - przepraszam? Wszystko dobrze - chłopak potrząsał tobą delikatnie.
Otworzyłaś oczy i natychmiast usiadłaś. Twoim niebieskim oczom ukazał się dość wysoki, umięśniony chłopak z czarnymi włosami, zaczesanymi do góry. Miał karmelową cerę. Na jego rękach było widać kilka, czy kilkanaście tatuaży.
-Coś się stało? - zapytał zdziwiony.
-Po prostu w tej mgle zabłądziłam, jestem strasznie zmęczona.. - powiedziałaś trzęsąc się z zimna. Deszcz się nasilił. Chłopak zdjął swoją czarną kurtkę i narzucił ci na ramiona. Poczułaś zapach słodkich perfum. - dziękuję, ale nie trzeba, a teraz tobie będzie zimno. - już miałaś zdjąć jego kurtkę, gdy on złapał cię za rękę.
-Nie jest mi aż tak zimno, nie martw się. - uśmiechnął się szeroko. - chodź, zabiorę cię do mojego domu, ogrzejesz się i potem odwiozę cię do domu.
-Jej, dziękuję ci bardzo..- zgarnęłaś z twarzy przemoczony kosmyk włosów.
Udaliście się do domu chłopaka. Po drodze, dowiedziałaś się, że chłopak ma na imię Zayn, przedstawiłaś mu się. Rozmawialiście. W końcu znalazłaś się przy średniej wielkości domku. Dużą jego ozdobą był ogród.
Weszliście szybko do środka.
-Siadaj - powiedział chłopak wskazując na kanapę. Usiadłaś. Zdjął z ciebie kurtkę, dał ręcznik i powiedział, że dobrze zrobi ci prysznic i kawa. Udałaś się do toalety. Wzięłaś orzeźwiający prysznic i zawinęłaś się w ręcznik. Wyszłaś. - daj te przemoczone ubrania... - wziął twoje ulubione air maxy i resztę stroju i odłożył. Przyniósł ci jakąś swoją koszulkę.
-Ubierz - powiedział wręczając ci ubranie.
-Dzięki.....- byłaś trochę zmieszana, ale wróciłaś do toalety. Potem znów ukazałaś się w salonie Malika. Jego koszulka była dla ciebie jak tunika..
-Siadaj, porozmawiajmy. - powiedział, szeroko się uśmiechnął i wręczył ci kawę. Usiadłaś obok niego. Zrobiłaś duży łyk napoju. Pycha.
-Opowiesz coś o sobie? - zapytałaś poprawiając koszulkę na ramieniu, bo trochę ci zjechała.
Zayn powiedział ci najciekawsze i najbardziej warte uwagi informacje. Po jakimś czasie poczułaś się senna. Gdy opowiadał ci jakąś swoją 'przygodę' z imprezy kumpla zamknęłaś oczy. Poczułaś, że głowa opada ci na jego ramię, wiedziałaś że usnęłaś.
Gdy się obudziłaś, leżałaś przykryta kocem.
-Obudziłaś się? - zapytał patrząc na ciebie i zbliżając się do kanapy.
-Taak - przeciągnęłaś się - dziękuję za wszystko - dodałaś wstając - chyba muszę już iść..
-Jest nadal burza i na dodatek zrobiło się ciemno. To zły pomysł. Zostań tutaj..
Malik urządził ci 'nocleg'. Położyłaś się na jego łóżku. Usnęłaś.
Gdy rano się obudziłaś poczułaś kogoś za sobą. Zayn leżał obok ciebie, objął cię ręką. Zauważyłaś, że spał.
-Ojeeeeeej, jak słodko śpi - pomyślałaś.
*****
Kilka lat później, wieliście ślub, zakochaliście się w sobie. Byliście parą, mieliście dwójkę dzieci i żyliście długo i szczęśliwie <3 ...
No, mam nadzieję, że Wam się podobał drugi imagin. Szczęśliwe zakończenie *-* Nie chciałam, żeby to był partowiec, rozumiecie ;D
Pozdrawiam <3
~Księżniczka Zayna *-*
ahh to było piękne<3 mogłabym prosić o imagine'a z Lou z dedykiem dla mnie ? -kisses x
OdpowiedzUsuńJasne, za niedługo się pojawi :*
UsuńGdybym miała pewność, że spotkam któregoś z chłopaków to zmusiłabym swoje rozleniwione ciało do biegania. Nawet w czasie burzy, której swoją drogą nienawidzę!
OdpowiedzUsuńAle do rzeczy. Imagin cudny! Zayn zachował się świetnie. Pomógł obcej dziewczynie, dał jej swoją kurtkę, zaprosił do siebie do domu, przenocował ją! :-D Aż jej zazdroszczę! Z przyjemnością bym się obudziła obok Malika xd
I happy end! To musiało się tak skończyć.
Szkoda, że nie będzie drugiej części, ale cóż. Imagin i tak jest boski :-D
Pozdrawiam i życzę weny. No i czekam na następny oczywiście :-*
http://right-now-one-direction.blogspot.com/?m=1
Dzięki bardzo bardzo bardzooo ;D
UsuńMoże jakiś inny imagin z Malikiem będzie w częściach ^^ Dopiero się rozkręcam, a teraz czekajcie na ima z Louisem! :*