Ucieszyłaś się i tuż po tym, jak zażyłaś lekarstwo na ból głowy, poszłaś na nogach do twojej ulubionej kawiarni. Gdy go zobaczyłaś przytuliłaś go.
-Szkoda, że wyjeżdżasz do Wolverchampton. Ale cieszę się z naszego spotkania.
-Również jestem zadowolony - powiedział drapiąc się po głowie.
-A gdzie Sophia? - zapytałaś bawiąc się chusteczką.
-Zaraz przyjdzie, poszła poprawić makijaż..
Czekaliśmy chwilkę, gdy młoda, dość wysoka dziewczyna z prostymi, brązowymi włosami usiadła przy naszym stoliku.
-Cześć kochana! - Przywitała się z tobą.
-Heeej - uśmiechnęłaś się szeroko.
-Liam skarbie, przedstaw [t.i.] nasz plan na dzisiaj. - powiedziała patrząc na Liama. - na pewno ci się spodoba - skierowała wzrok w twoją stronę.
-A więc - zaczął chłopak, gdy kelner przyniósł dwie kawy i colę. - dziękuję. - dodał chłopak i kontynuował - A więc. Zabieramy cię na basen i zrobimy z tobą coś szalonego. Zdziwisz się, ale będziesz zadowolona.
-Już się boję. - odpowiedziałaś i zrobiłaś łyk kawy.
-No, ale Liam - powiedziała pretensjonalnym tonem jego dziewczyna - zapomniałeś o najważniejszym! - krzyknęła piskliwym głosem.
-Aaaaach no tak... teraz Sophia zabiera cię na zakupy.
-A ty nie idziesz? - zapytałam. Super, nowe ciuchyyyy!
-Nie, ja mam spotkanie z kolegą, ale za jakiś czas po was pojadę i na basen pojedziemy, ok? - uśmiechnął się, zrobił duży łyk coli, sprawiając że butelka była pusta wstał od stołu i wyszedł.
-No, to opowiadaj co u ciebie - Sophia zadała pytanie, gdy zauważyła, że Payno wyszedł z kawiarni.
Opowiedziałaś jej wczorajszą historię, mówiłaś też kilka innych 'przygód'. Sopia słuchała ciebie, jak dziecko słuchające bajki, którą mama czyta mu na dobranoc. Ona natomiast powiedziała ci o tym, że była w domu strachów z Liamem i tak głośno piszczała, że bolało ją gardło przez kilka dni. Potem rozmawiałyście o zakupach i tych innych kobiecych sprawach. Przy rozmowie popijałyście kawę, więc po jakimś czasie się skończyła.
Zadowolone z rozmowy i podekscytowane udałyście się do waszego ulubionego sklepu. Kupiłyście w nim strój kąpielowy, dość krótką spódniczkę i spodenki, koszulę z ćwiekami na kołnierzu i buty na dość wysokim obcasie. Podniecone zakupami opuściłyście sklep. Po chwili zjawił się Liam.
Tak jak było w planach, pojechaliście na basen. Tam świetnie się bawiłaś, minusem była rana, którą miałaś na nodze, ale aż tak ci nie przeszkadzała.
Gdy rozmawialiście w jacuzzi, okazało się, że była już godzina 17:49. Potem planowaliście coś szalonego. Właściwie... para już to zaplanowała, ale ty nie byłaś wtajemniczona.
-Powiecie już co będziemy teraz robić? - zapytałaś susząc swoje włosy. Zostawiłaś je takie, tylko przeczesałaś szczotką. Ubrałaś nowe spodenki.
-Hahah, spodoba ci się. Dowiesz się na miejscu - usłyszałaś taką odpowiedź.
Jechaliście autem przez znaną ci ulicę. Znaleźliście się pod wielką skałą, przy której napisane było: bungee.
-COO?! - zapytałaś przerażona - bungee? Żartujecie sobie?
-Niee, wiem, że jak byłaś młodsza mówiłaś: jak będę starsza to skoczę na bungee. Zawsze chciałam latać - powiedział Liam udając twój dość piskliwy głosik.
Zaśmialiście się. Pomimo strachu, zrobiliście to - wszyscy w 3 skoczyliście na bungee. Było to dla ciebie fascynujące przeżycie.
Około godziny 20:00 wróciłaś do domu. Zmęczona, ale zadowolona. Jednak przed drzwiami wejściowymi zobaczyłaś zgniecioną różę.
-O JEZU! NIALL! - cicho krzyknęłaś kładąc dłoń przy ustach. Zapomniałaś, że Niall miał cię dzisiaj odwiedzić! Podniosłaś różę i weszłaś do domu. Położyłaś kwiat na stole kładąc się na kanapie. Przed drzwiami w środku domu leżała karteczka. Najwyraźniej przesunął ją pod drzwiami.
Zaczęłaś ją czytać:
[t.i] myślałem, że między nami coś jest, jednak ty mnie zostawiłaś. Pewnie się teraz świetnie bawisz, masz ze mnie bekę, bo myślałem, że mnie kochasz. Czekałem tu, przed Twoim domem 5 godzin! Rozumiesz? PIĘĆ GODZIN! Dziękuję za wszystko. Żegnaj.
Niall..
Zwinęłaś karteczkę przykładając ją do klatki piersiowej. Z twoich oczu popłynęły łzy. Byłaś w nim zakochana na maksa, a on pomyślał, że go spławiłaś.
-Muszę go znaleźć - powiedziałaś do ciebie wycierając łzę spod oka.
Szłaś chodnikiem, w końcu znalazłaś się na małej uliczce. Jeśli nie jest w domu, to może jedzie na rowerze gdzieś... - zaczęłaś wymyślać. Po chwili, słysząc dzwonek roweru, zaczęłaś biec. Wiedziałaś, że to Nialla. Tak czułaś. W końcu znalazłaś się przy rzece, gdzie zobaczyłaś bardzo dobrze znajomy ci rower. Po twojej głowie krążyły coraz to gorsze myśli. Może popełni samobójstwo!! MUSIAŁAŚ GO ZNALEŹĆ.
-Niall! Niall! - zaczęłaś cicho wołać. Potem głośniej wykrzykiwałaś jego imię. Gdy podeszłaś na 'pagórek' przy stromym zboczu, zauważyłaś tam Nialla. Jego nogi zwisały z urwiska. - Niall! - wykrzyknęłaś podbiegając do niego. On gdy cię zobaczył wstał. Liczyłaś na uścisk i słowa typu: [t.i] już myślałem, że mnie nie kochasz, i że mnie zostawiłaś! Jednak to były tylko wyobrażenia. Gdy do niego podeszłaś chłopak skoczył. Wrzasnęłaś łapiąc go za rękę. Ledwie go utrzymałaś, bo był dość ciężki.
Popatrzył się na ciebie z wyrzutem i gwałtownie ruszył ramieniem co spowodowało, że wyrwał ci się z uścisku, ale nie spadł. Złapał się za jakiś wystający korzeń, gdy zobaczył w twoich oczach łzy.
-Co? Świetnie się bawiłaś? - zapytał. W jego oczach również zauważyłaś łzy.
-Wiesz.. JA ZAPOMNIAŁAM PO PROSTU BOLAŁA MNIE GŁOWA I JUŻ NIE MOGŁAM O WSZYSTKIM PAMIĘTAĆ! - wrzasnęłaś i poczułaś się jakby wszystko w tobie pękło. Zaczęłaś płakać i mówić - jeśli skoczysz, ja też skoczę. Chłopak w odpowiedzi podciągnął się i znalazł się obok ciebie. Patrzył się prosto w twoje oczy. Widziałaś, że był zły, ale było mu też przykro. Spodziewałaś się, że krzyknie ci prosto w twarz, jaką jesteś idiotką jednak on tego nie zrobił. Odszedł..
Usiadłaś na zimnej trawie. Był wieczór, więc było już chłodno. Czekałaś aż wróci, jednak nie wracał. Usnęłaś. Obudziłaś się nadal przy rzece. Było ci zimno. Usiadłaś pod drzewem. Stwierdziłaś, że nic już nie ma sensu. Życie bez Nialla wydawało ci się okropne, nudne i samotne. Tak, poznałaś go niedawno, ale oboje wiedzieliście, że to miłość od pierwszego wejrzenia.
Pod drzewem zmęczona siedziałaś do godziny dwunastej. Po chwili zobaczyłaś postać idącą w twoim kierunku. Burczało ci w brzuchu, miałaś dość wszystkiego, ale siedziałaś pod tym drzewem. Postać zbliżyła się do ciebie. Nie był to nikt inny jak Niall Horan.
-Przyszedłem zobaczyć czy żyjesz - powiedział cicho. Wiedziałaś, że on nie chcę być zły i najchętniej całował by się z tobą pod tym drzewem do wieczora, ale stał taki zmęczony tą sprawą i patrzył się na ciebie. On wiedział, że ty wiesz co on czuje. Wstałaś.
-Niall.. - podeszłaś do niego. - ja... -zaczęłaś jednak on wpił się w twoje usta. Nie spodziewałaś się tego, jednak kładąc ręce na jego karku, sama odwzajemniałaś pocałunek.Po chwili przestaliście się całować. Wpatrzeni w siebie mówiliście sobie, że się kochacie, że kłótnia nie ma sensu. Z tych wszystkich wrażeń popłakałaś się. On wtedy cię przytulił.
Piękna chwila: Niall cię przytula, słońce, które zachodzi troszkę was ogrzewa..
Zapamiętałaś ten moment do końca życia. Potem wróciliście się do twojego domu. Ogrzałaś się, Niall przygotował ci kolację, pomimo tego, że była już noc. Chłopak spał u ciebie. Obudziłaś się rano. Zauważyłaś, że Nialla nie ma, jednak gdy się pojawił nie miał koszulki, tylko same bokserki i w ręce niósł kawę dla ciebie. Wstałaś powoli uśmiechając się na jego widok. Wręczył ci napój, ale ty go odłożyłaś na szafkę nocną i przytuliłaś chłopaka. Włączyliście radio i śmiejąc się tańczyliście.
THE END <3
No słuchajcie, napracowałam się bardzo. :)
Mam nadzieję, że wam się podobał... <3
~Księżniczka Zayna *-*

awwww.. piękny<3 ale trochę smutny.. :') ta "zgnieciona róża" :c qwkjded ;c ♥
OdpowiedzUsuńdziękuję <3
UsuńDobrze się skończył, więc nie ma co smutać ;D
poplakalam sie na nim, ładnie piszesz, tylko tak dalej!
OdpowiedzUsuńPPayne
Dziękuję bardzo :))
Usuńbungee! Sikam ze strachu na samą myśl o tym. Nigdy bym nie skoczyła!
OdpowiedzUsuńKurczę, Niall czekał tak długo, a ona zapomniała. Aż mi się szkoda chłopaka zrobiło.
Serce mi stanęło kiedy skoczył. Już myślałam, że to koniec! Na szczęście nic się nie stało xd potem znowu mi serce stanęło gdy sobie poszedł! Dzięki Bogu, że potem wrócił :-)
Wiesz, gdyby mi Niall i to w samych bokserkach przyniósł kawę do łóżka to też bym ją olała. Wolałabym się przytulić do niego niż pić jakąś tam kawę :-D
Imagin świetny, miałaś naprawdę ciekawy pomysł ;-)
Pozdrawim i weny :-*
Bardzo ci dziękuuuję :) Cieszę się, że ci się podobał, bo bardzo się nad nim starałam.
UsuńRównież pozdrawiam <3
Genialny :)
OdpowiedzUsuńCieszę się że się podoba ;)
OdpowiedzUsuńzazwyczaj nie czytam imaginów, ale akurat ten postanowiłam przeczytać, i nie żałuje:)
OdpowiedzUsuńszkoda mi nialla, czekał a ona zapomniała...
no cóż, strasznie sie o niego bałam, ale jest okej
super piszesz, szybko się czyta co jest plusem
+zapraszam, oczywiście jeśli chcesz:)
http://badbritish-fanfiction.blogspot.com/
http://oblivion-harrystyles-fanfiction.blogspot.com/
zostałaś nominowana do Liebster Awards! :)
OdpowiedzUsuńwięcej informacji tu: http://imagine-life-with-1d.blogspot.com/2014/07/liebster-awards.html
kisses x
Naprawdę super piszesz, świetnie i szybko się czyta ;3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie http://heat-me-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/ :)
Cudny, next prosimy :))
OdpowiedzUsuńZapraszamy również na naszego bloga ♥ Mamy nadzieje, że również wpadniesz i skomentujesz ♥ Będziemy bardzo wdzięczne.
http://forbidden-feelings-love.blogspot.com